
Nosz jebane w dupę lenistwo i ten pierdolony internet... W szkole kurwa 11 pał na semestr, które mógłbym poprawić w tydzień, może dwa (w końcu to dopiero 2 klasa Technikum), ale kurwa, za każdym jebanym razem jak zbieram się do nauki to kurwa nie mogę! Po prostu kurwa nie mogę się uczyć... Nie mam kurwa pierdolonego pojęcia czym to chujstwo jest spowodowane ale nie jestem w stanie przeczytać więcej niż trzy pierdolone zdania w jakiejkolwiek zasyfiałej książce przedmiotowej... Za to książki przygodowo fantastyczne (Neila Gaimana, Terryego Pratcheta, Stephena Kinga itp.) wchodzą mi kurwa po jednej dziennie... Jestem w stanie wykonać każde zadanie, zająć głowę każdą pierdoloną głupotą, byleby tylko zapomnieć o obowiązku szkolnym... I pomimo tego, że chcę się uczyć i jeśli się na prawdę wysilę (np. zresetuję modem od neta) jestem w stanie ogarnąć maksymalnie jeden dział... Pomóżcie ludzie... Dajcie mi sposób na naukę bo kurwa nie zdam i rodzinka (co już zapowiedziała...) wypierdoli mnie z domu... Pora kurwa umierać coś mi się wydaje...