
No ja to pierdolę, pierdolę te cholerne logarytmy. Jebane kurwy
wpierdalają się wszędzie gdzie tylko się da, już w gimnazjum czy ogólniaku potrafiły
wnerwić. Ale teraz to jest po prostu kurwa ściana nie do rozjebania.
Wyznaczałem sobie na kolosie pochodną z takiego gówienka:
f(x)=x^3*lnx różniczkuję sobie to jak pan Bóg przykazał, ale nachodzi mnie
przeczucie że coś jest źle. pochodna wyszła x^2+3x^2*lnx
w przykładzie było tak że muszę to przyrównać do zera więc do dzieła
x^2+3x^2*lnx=0 i co? i chj z tego wychodzi no ja nie wiem kurwa co się dzieję
pierdolony logarytm wszysko nam pięknie zjebał. A na dodatek po wrzuceniu tego
w wolframa wyszło że wynik to e^(-1/3) no ta pierdolona kurwa już mnie doprawiła
skąd mam wziąść te jebane e i jego jebaną potęgę. Po godzinie czarowania wyjebałem jakoś te e do chuj wie czego z tego posranego lnx i co teraz a no kurwa nie wiem jak teraz sprawdzić czy moje piękne ekstremum to minimum czy maksimum
w normalnej funkcji wrzucam do wzoru funkcji punkty po obu stronach ekstremum i sprawdzam jej przebieg. a tu, jak mam coś wrzucić w jebany ln?? no jak kurwa?