
Nie ma z kim pogadać. I dopiero po roku czasu zauważa się że 'przyjaciele' nie sa juz twoimi przyjaciómi tylko dobrymi znajomymi chociaż ma się z nimi odrebne tematy i sprawy i naszych zachowac czasem nikt nie umie zrozumieć to to nie jest przyjażń... : < Przez głópią kłutnię zniszczyło się wszytsko chciałam odzyskać "PRZYJACIÓŁKĘ.... " i niby odzyskałam ale okazało się ze nie jest nią, przez to spraciłam 2 najważniejsze osoby w moim zyciu : / Straciłam teraz szanse być sobą, normalną tzn. taka jak kiedyś gdy nie doceniałam ich wsyztskich. Teraz wiem jak powinnam zrobic ale to już za puźno! A dzisiejszy jeszcze basen z 'byłym - nieobecnym' był masakryczny : ( Niby co ja w nim widziałam ale... jednak to było coś, spełnił moje marzenia czułam się szczęśliwą! W końcu niczym się nie przejmowałam liczył się on < tam mnie zranił > .< / 3 a teraz... nie mam nikogo. Prawdziwi przyjaciele odwrócili się, on i wgl. płeć przeciwna odeszła, a została ona - fałszywa 'przyjaciółka' : [ i szkoła = NAUKA! idelanie słowa na dziś :
"To, że twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce do herbaty nie świadczy o tym, że wszyscy są tak upośledzeni."
Odpowiedzi
Jebani...
Jebani...